Na niektórych kontynentach, w niektórych krajach zauważamy obecnie ogromne zafascynowanie małą wspólnotą, zazwyczaj wspólnotą kościelną, w której człowiek, w przeciwieństwie do terytorialnie opisanej diecezji lub parafii, poszukuje atrakcji, a nawet przygody w przeżyciach związanych z egzystencjalnym doświadczeniem bliskości małej grupy. W parafiach, a nawet obok parafii, zawiązują się małe podstawowe komórki, communauté de base, Basisgemeinden, by w wąskim, kilkuosobowym gronie, z dala od "samotnego tłumu", tak charakterystycznego dla społeczeństwa industrialnego, pojedynczy chrześcijanin mógł odnajdywać siebie, by odkrywając możliwości akceptacji własnej osoby, jej rozwoju, spełnienia swego "ja", mógł dotrzeć do tego, co jest nazywane świadomym przeżywaniem chrześcijaństwa. s.12
Wychodzi się z założenia, iż parafia w społeczności zurbanizowanej w wielu miejscach zanika jako grupa pierwotna. Zatraca pożądaną przejrzystość i bezpośredniość obcowania swoich członków, przestaje być widoczną strefą człowieczeństwa i przyjaznej solidarności. Wymaga więc pilnej odnowy w kierunku wspólnoty pierwotnej, pociągającej atrakcyjnością wzajemnego współżycia parafian, jakością urządzenia kontaktów na płaszczyźnie parafialnej, bo inaczej utraci ona własną rację bytu. s.19
Wymieńmy główne cechy uczestnictwa w takiej wspólnocie. Udział ma polegać przede wszystkim na dobrowolności, na osobistej decyzji wiary, wiary pogłębianej świadomością religijną, ugruntowanej przez przyjmowanie sakramentów. Sugeruje się, że w dotychczas przeważającej formie Kościoła, w katolicyzmie ludowym, człowiek nie posiadał pełnej możliwości opowiedzenia się za chrześcijaństwem. s.20
Sympatia dla małej grupy zakłada, że w społeczności industrialnej, a do takiej zmierza nasze społeczeństwo, już nie przyjmuje się wiary wyłącznie za pośrednictwem tradycji. Recepcja wiary dokonuje się w pierwszym rzędzie poprzez utożsamienie się chrześcijanina ze wspólnotą wierzących, zwłaszcza jeśli wspólnotą tą jest rodzina, co wcale nie oznacza lekceważenia osobistej decyzji człowieka. Dzięki żywemu pośrednictwu postawy chrześcijańskiej drugiego człowieka, poprzez stykanie się z wzorami zachowania chrześcijańskiego jednostka ludzka przejmuje chrześcijaństwo, a także doświadcza je we własnym postępowaniu. s.23
Jakże często przeciążenie zawodowe, rodzinne lub przemęczenie obojga małżonków zawodowo czynnych nie pozwala na ciągłą aktywizację we wspólnocie twarzą w twarz. Ludzie ci czują się swobodniej w zgromadzeniu eucharystycznym bardziej masowym, anonimowym. Istnieją więc psychologiczne argumenty, które przemawiają za wielością form chrześcijańskiego uczestnictwa. s.25
Pierwotna wspólnota chrześcijańska, która przejęła zadanie kontynuacji zbawczego oddziaływania Chrystusa, czyniła to przede wszystkim dając Zmartwychwstałemu świadectwo. Wyznanie wiary nie tyle polegało na recytowaniu poszczególnych prawd, ile raczej na osobistym poświadczaniu faktów i wydarzeń, które miały miejsce. Bo wiara nie oznaczała nic innego, niż zaangażowanie się w nadprzyrodzone wydarzenia Objawienia i odkupienia i uczestniczenie w nich. Dalszy rozwój wspólnoty kościelnej, wspólnoty świadczącej o Chrystusie, ubogacał ów przekaz żywej wiary o nowe formy świadectwa. s.51
Kościół żyje i rozwija się we wspólnotach eucharystycznych. Można powiedzieć, iż służba Bogu w Chrystusie, eucharystyczny hołd Bogu jest formą wyjściową, przekształcającą się w służbę dla ludzi. Ze wspólnoty wiary i modlitwy, znaku i słowa, adoracji i otwarcia winna brać początek wspólnota dobroczynnego działania, miłości i pomocy. Dopiero w ten sposób Kościół staje się służbą przekształcania świata od wewnątrz. s.65
Tymczasem przeobrażenia cywilizacyjne, przede wszystkim takie czynniki jak wzrost świadomości u wiernych oraz atomizacja życia społecznego wraz z predylekcją człowieka współczesnego do małej, swojskiej i uchwytnej grupy sprawiają, że wspólnota parafialna zyskuje na atrakcji i żywym zainteresowaniu. s.75
Mimo zmienionej sytuacji, obecność Kościoła w świecie, jego urzeczywistnienie dokonuje się poprzez wyprowadzone z Ewangelii funkcje podstawowe: przepowiadanie, liturgię, sakramenty, chrześcijańską służbę światu, ład kościelny, życie chrześcijańskie. nie wolno jednak zapominać, iż autorealizacja Kościoła nie może się dokonywać poza warunkami cywilizacji technicznej - przeciwnie, warunki te są zadaniem uzależniającym spełnianie się Kościoła. Stąd też sposoby urzeczywistniania Kościoła, sposoby duszpasterzowania wymagają udoskonalenia zgodnie z przeobrażeniami zachodzącymi w społeczności - w warunkach zmieniającej się cywilizacji. s.142
Parafia terytorialna może zdać egzamin pod warunkiem, że dokona się podziału wielkich parafii. Znaczy to, że duszpastersko odpowiedzialna granica liczby parafian może wynosić 5 tys. wiernych. Wchodzi tu cały szereg zagadnień i możliwości szczegółowych, np.. tworzenie wspólnot dzielnicowych, sektorowych ośrodków kultu oraz małych komórek na terenie jednej parafii. s.147
Zarysowane elementy urzeczywistniania Kościoła w parafii wiodą do tzw. duszpasterstwa integralnego, uwzględniającego chrześcijanina, ściślej mówiąc człowieka, nie tylko jednostkowo, ale strukturalnie - w całokształcie jego powiązań i uzależnień życiowych. Jest to droga prowadząca do zbudowania pełnej wspólnoty Kościoła - do odnowienia jego całkowitego oblicza, zgodnie zresztą ze stanowiskiem Soboru. s.153-154
Posługując się wielkim skrótem powiedzmy, iż oddziaływaniu Chrystusowych mocy, widocznych w życiu kościelnym od pierwszych gmin chrześcijańskich, pozostają w Kościele do wykonania następujące funkcje, czyli zadania: świadectwo, kult, służba - zaś ich spełnienie kształtuje więź chrześcijańskiej miłości. Odpowiadają tym faktom tak istotnym w Kościele słowa napotykane w Piśmie św.: martyria, liturgia, diakonia, wreszcie koinonia. s.293
Jeśli chodzi o parafię - wyjście z impasu polega na gorącym ożywieniu jej podstawowych funkcji. Inaczej mówiąc - złożone w ośrodku parafialnym zadania i wartości nadprzyrodzone muszą być przyswajane i aktualizowane przy pomocy na nowo obmyślanych czynności duszpasterskich i apostolskich. Nie boimy się mówić o impasie, gdyż parafia nie jest celem Kościoła. Nie jest celem samym w sobie. Stanowi tylko środek, formę, dzięki której Kościół spełniając swoje funkcje, staje się w jej obrębie rzeczywistością uchwytną. Parafia jest jednakowoż środkiem wypróbowanym. Dlatego również w aktualnych warunkach historycznych, społeczno-cywilizacyjnych musi pozostać instrumentem kształtowania życia religijnego. Wyjście z obecnej metamorfozy parafii pójdzie po drodze operatywnego usprawnienia czynności duszpasterskich. s.297
Wraz z zanikiem gęstego, dawnego środowiska katolickiego, upadła też i dawna patriarchalna parafia. Jest ona w stanie przejściowym. 30-procentowe jądro uczestnictwa góruje wprawdzie nad trzema dalszymi, słabszymi kręgami koncentrycznymi, w których wiara nie kształtuje całego sensu życia. Dysharmonia między wartościami a codziennością zaczyna się w trzecim kręgu, natomiast katolicy marginalni czwartego kręgu nie zawsze wiedzą, co oznacza wspólnota w Chrystusie, nie mówiąc już o katolikach nominalnych, którzy nie szukają orientacji w głoszonych przez parafię wartościach i spełnianych funkcjach. Od parafii patriarchalnej przeszliśmy do modelu parafii tzw. kręgów: wspólnota, społeczność, masa. s.308
Zapytajmy, co cechuje postawę religijną ludzi należących jeszcze do parafii tradycyjnej, tzw. masowej. W masie, na nabożeństwie, gdzie może nie być głęboko wyrobionej religijności, panuje atmosfera imprezy, a właściwie tłumu. Trzy są cechy tej postawy: bierność, indywidualizm oraz jakaś religijna bezmyślność, postawa mało zreflektowana. Jest więc brak umocnienia, uzbrojenia wewnętrznego. s.309
klasycznym przykładem grupy pierwotnej jest rodzina. Cechuje ją zażyłość między rodzicami i dziećmi, kontakty bezpośrednie, emocjonalne. Zbiorowości wtórne mają charakter umowny, okazjonalny. Dzisiejsza parafia, zwłaszcza rozległa, należy już tylko do grup wtórnych. Tylko dzięki mocno przezywanej sferze nadprzyrodzonej może funkcjonować na zasadzie grupy pierwotnej. s.311
Nie od dzisiaj padają pytania o przyszły los parafii, szczególnie w jej zeświecczonym konsumpcyjnym otoczeniu, obecnie natomiast stopniuje się nierzadko zdanie, że chrześcijaństwo wymaga nowych, odnowionych, przede wszystkim spontanicznych i bezpośrednich form społecznych. Nie wolno zapominać, że u swego zarania chrześcijaństwo powstawało w małych komórkach. Jego pierwszą lokalizacją była przestrzeń antycznego domu rodzinnego, w którym otaczające obyczaje odgrywały rolę wspomagającą. Wspólnota domowa stawała się zalążkiem wspólnoty lokalnej, oparciem dla nadprzyrodzonej misji, miejscem zgromadzenia eucharystycznego, przestrzenią katechezy i pedagogii wiary, okazją do wzajemnej miłości i pomocy. s.318-319
Mówi się, że społeczeństwo polskie znajduje się w stanie tzw. anomii. Polega ona na rozkładzie wartości i więzi społecznych, który rzutuje również na życie parafii. Jeżeli na płaszczyźnie najwyższej, ogólnonarodowej można jeszcze zmierzać do uzgodnienia podstawowych wartości takich jak godność i prawa człowieka, transcendencja osoby ludzkiej, a więc religia chociażby w jej wymiarze cywilnym, dalej sprawiedliwość, wolność, patriotyzm, solidarność, to na płaszczyźnie pospolitej codzienności biorą w znacznym stopniu górę tendencje rozkładowe, zabarwione praktycznym materializmem, kultem posiadania, permisywizmem i konsumpcjonizmem. Paradoksem jest fakt, że mimo zaniku owych opustoszałych wartości w znacznym stopniu trwa jeszcze chrześcijaństwo obrzędowe, rytualne, ale i selektywne, spełniające nawet obowiązkowe praktyki religijne. s.321
Małe komórki nie utrzymają na dłuższą metę tożsamości kościelnej bez życiodajnej łączności z centrum parafii. Z jej ośrodka grupowego mogą otrzymywać bodźce i kierunki zasadnicze dla swej pracy. Nie mogą się więc zamykać przed koniecznością zespalania wzajemnego w nadrzędnej całości parafii. Dopiero dzięki otwartości do wzajemnego zespolenia grup i komórek w całokształcie parafii może ona stawać się najintensywniejszym miejscem urzeczywistniania się Kościoła. s.327
Parafia chcąc się zamieniać w zbiorowy podmiot - pojmowana jako wielokomórkowy, wielogłowy i współodpowiedzialny nosiciel tych głównych nadprzyrodzonych zadań, rezygnuje z sekciarskiego założenia, że w jej obrębie każdy może zajmować się wszystkim. Oznacza bowiem często, że nikt nie zajmuje się niczym. Natomiast wokół owych kierunkowych hierarchicznych zadań parafialnych winny narastać małe komórki, imitujące grupy pierwotne, które w odpowiednich proporcjach oficjalne zadania kościelne przedłużą jako poczynania własne, które wiernych zbliżają i utożsamiają z tymi zadaniami. s.328
Inicjowanie dialogu z parafianami jest nadprzyrodzonym obowiązkiem duszpasterskim, nawet gdyby jego wysiłki miały być na początku monologiem. Taki monolog jest zazwyczaj tylko pozornym monologiem. Ale i odwrotnie. I my mamy być gotowi do przyjęcia słowa ze strony drugiej, mamy być ochotni do rozmowy z parafianami, bo w nich działa łaska Boża, która przy dobrej woli ów pozorny monolog obraca w faktyczny dialog. Nie ulega wątpliwości, że na naszych oczach pęcznieje i dorasta dojrzałość laikatu, tworząc warunki do dialogu. s.346
W niektórych krajach zachodnich, np. w parafiach szwajcarskich, niedzielna homilia otwiera dialog i to zaraz po nabożeństwie, zaś epizody tej debaty rozgrywają się następnie w licznych rozmowach telefonicznych, klubach dyskusyjnych, rozciągających się na wieczory całego tygodnia. Dialog między parafianami a duszpasterzem na temat kazania ostatniej niedzieli wygasa zazwyczaj po wysłuchaniu kazania w niedzielę następną. A więc każde nowe kazanie wyzwala w parafii nowy szeroko zakrojony dialog. Dodać warto, że kazania stanowią niekiedy rezultat teamowych, zespołowych przygotowań, w których biorą udział zarówno księża, jak i wierni. Skrzynki zapytań oraz korespondencje w związku z amboną odgrywają tu również niemałą rolę. s.348
J. Krucina: Drogami Kościoła. Wrocław 2000.