Na niektórych kontynentach lub w niektórych krajach zauważamy obecnie ogromne zafascynowanie małą wspólnotą, zazwyczaj wspólnotą kościelną, w której człowiek w przeciwieństwie do terytorialnie opisanej diecezji lub parafii, poszukuje atrakcji, a nawet przygody w przeżyciach związanych z egzystencjalnym doświadczeniem bliskości małej grupy. […] W parafiach, a nawet obok parafii, zawiązują się wspólnoty w wąskim, kilkuosobowym gronie, z dala od "samotnego tłumu", tak charakterystycznego dla społeczeństwa industrialnego, pojedynczy chrześcijanin mógł odnajdywać siebie, by odkrywając możliwości akceptacji własnej osoby, jej rozwoju, spełnienia swego "ja", mógł dotrzeć do tego, co jest nazywane świadomym przeżywaniem chrześcijaństwa. s.59-60
W instytucjonalnym obrazie parafii tkwi określony typ duszpasterstwa, według którego chrześcijanie stanowią biernych tylko odbiorców korzystających z wartości nadprzyrodzonych udostępnianych przez duchowieństwo. We wspólnocie natomiast podkreśla się najpierw wiarę, chrzest oraz wynikającą stąd godność wszystkich jej uczestników, wreszcie potrzebę pogłębienia świadomości religijnej oraz braterstwo nawiązujące do Chrystusa, który jest pierworodnym wśród braci. s.60-61
Podstawą jedności łączącej różnorodne komórki i rozmaite wspólnoty Kościoła nie jest więź dowolna lecz zespolenie specyficzne. Biorą udział w tym zespoleniu ci, którzy uczestniczą w misji Jezusa Chrystusa, w dokonywanym przez Boga zbawieniu. s.61
Każda wspólnota tworzy Kościół, pod warunkiem, iż łączą ją więzy wiary, kultu, miłości oraz kanonicznego ładu z innymi poszczególnymi wspólnotami wyznającymi Chrystusa. s.62
Społeczeństwo przemysłowe […]. Przedstawia nierzadko obraz "samotnego tłumu", w którym pojedynczy człowiek szuka często osłony w grupie małej, a za to swojskiej, przejrzystej i bezpośrednio doświadczanej. s.64
Wychodzi się z założenia, iż parafia w społeczności zurbanizowanej w wielu miejscach zanika jako grupa pierwotna. Zatraca pożądaną przejrzystość i bezpośredniość obcowania swoich członków, przestaje być widomą strefą człowieczeństwa i przyjaznej solidarności. Wymaga więc pilnej odnowy w kierunku wspólnoty pierwotnej, pociągającej atrakcyjnością wzajemnego współżycia parafian, jakością urządzenia kontaktów na płaszczyźnie parafialnej, bo inaczej utraci ona własną rację bytu. s.66
Byłaby to otwarta wspólnota parafialna, w której współdziałają dla siebie i ze sobą komórki przejrzyste i zróżnicowane, podporządkowane parafii; będą mogły w ten sposób doświadczać same siebie jako rzeczywistość kościelna, jako intensywne przeżycie aktualizującego się Kościoła. Znajdzie się tam miejsce dla ludzi gorliwych i zaangażowanych, a także dla ludzi zidentyfikowanych tylko częściowo, wreszcie dla ludzi dystansu wszystkich stopni i wszystkich odległości. s.71
J. Krucina: Kościół jako wspólnota wspólnot. „Chrześcijanin w Świecie” R. 9: 1977 nr 11-12 (59-60) s. 57-72.