Rodzina jest tą rzeczywistością, od której funkcjonowania w istotnej mierze zależą losy zaangażowania ludzi młodych w życie Kościoła. Przyznaję, że kiedy zacząłem rozważać tę kwestię, od razu narzuciła mi się następująca myśl: kościelne zaangażowanie młodzieży będzie kuleć dopóty, dopóki rodziny chrześcijańskie nie będą przeżywać swojej codzienności jako codzienności Kościoła domowego. W pierwszej chwili brzmi to bardzo zgrabnie. Potem jednak przychodzi refleksja, że każdy z nas zna ludzi młodych, którzy wychowują się w bardzo religijnych rodzinach, bardzo pobożnych rodzinach, a mimo to nie mają pojęcia o życiu religijnym albo się w ogóle sprzeciwiają Kościołowi, odchodzą od Kościoła. Innymi słowy, to, że rodzina jest bardzo pobożna, nie gwarantuje pobożności młodzieży. To, że rodzina jest zaangażowana w życie Kościoła, jeszcze nie gwarantuje zaangażowania młodzieży w to życie. s.33
Nie trzeba dodawać, że dorośli czy też młodzież zazwyczaj nie traktują swego trudu tworzenia rodziny jako trudu tworzenia Kościoła. Raczej nie tak pojmuje się swoje życierodzinne. Niemniej, jest to żywe życie Kościoła, które, chcąc nie chcąc, angażuje wierzących dorosłych, młodzież, dzieci, i to angażuje radykalnie, dogłębnie, po najgłębsze włókna jestestwa. s.34
Sądzę, że młodzież doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że jest Kościołem albo przynajmniej przyjmuje, że skoro tak się mówi, to tak jest. Sądzę jednak, że ta świadomość młodzieży jest, powiedziałbym, pusta. Podobnie zresztą, jak w przypadku świeckich w ogóle. Jest pusta, bo odpowiedzialność młodych za Kościół, a jest to warunek ich kościelnego zaangażowania, nie przybiera, a przynajmniej bardzo rzadko przybiera formę współdecydowania o kształcie życia Kościoła. Akcent kładę tutaj na słowo "współdecydowanie". Tymczasem trudno mówić o przezywaniu kościelnej odpowiedzialności, gdy nie ma się możliwości, na swoją młodą miarę, uczestniczenia w podejmowanych decyzjach. Szczególnie decyzjach, które dotyczą bezpośrednio życia młodych. Nie można przeżywać realnie odpowiedzialności, kiedy nie ma się możliwości radowania decyzjami rodzącymi dobre i piękne owoce czy też boleści z powodu decyzji przynoszących owoce złe i brzydkie. s.34-35
J. Majewski: Kościół pozostawiony samemu sobie, czyli młodzież w Kościele. W: W trosce o Kościół. Tydzień Eklezjologiczny '97. Kościół tajemniczy - Kościół tajemnic. Tydzień Eklezjologiczny '98. Posługiwania w Kościele. Red. A. Jarząbek. Lublin 2000 s. 29-35.