W odnowionym Kościele - zarówno jako całości, jak i w wymiarach parafialnych - inna jest relacja duchownych i świeckich. To już nie dwie odizolowane grupy stojące naprzeciw siebie, ale jeden braterski lud Boga zjednoczony jednym Duchem i działający na zasadzie żywego organizmu, w którym wszystkie elementy są potrzebne, by mogła funkcjonować całość. s.11
Warto jednak jasno sobie uświadomić, że nasze parafie potrafią nieraz w sposób sprawny i zadowalający zaspokajać szczegółowe potrzeby religijne wiernych, ale chyba daleko im jeszcze do tego, by rzeczywiście były dla ludzi znakami Chrystusa przez autentyczne życie wiary i miłości tych, którzy je tworzą. Samą liczbą wiernych tego braku się nie nadrobi. s.13
Jaka ma być współczesna parafia? Czy mamy taką wizję? Wydaje się, że nie. Dlatego nawet nie bardzo wiemy, od czego trzeba by zacząć, a tym bardziej do czego chcemy doprowadzić. Dla księży oznacza to rzucanie się z akcji w akcję, wiele nieskoordynowanych wysiłków, brak właściwej strategii działania. To doprowadza do takiego stanu, że wiele trudów duszpasterskich idzie na marne. Stąd pewne zniechęcenie. Wielu duszpasterzy podejmowało różne próby ożywienia wspólnoty parafialnej. Najczęściej byli zostawieni sami sobie. Nikt w tym im nie pomógł. Gdy zjawiły się trudności - skapitulowali. Dla świeckich ten brak właściwej wizji odnowy parafii oznacza, że nie zostaną ku niej zwróceni, zainteresowani nią i nie będą w nią zaangażowani. s.14
Aby to zrealizować, trzeba stworzyć warunki, sprawić, by każdy nie tylko poczuł się zaproszony do konkretnej wspólnoty, ale naprawdę w niej odnalazł swoje zasadnicze środowisko. Chodzi o kościelne wspólnoty podstawowe, które umożliwiają przeżywanie zespolenia i współdziałania na płaszczyźnie ludzkiej - psychologicznej i religijnej. Nie są to wspólnoty jednorodne (zawodowe, grupujące ludzi jednego wieku), lecz wspólnoty rodzinne, środowiskowe, charakteryzujące się ani za małą, ani za dużą liczbą osób, pełniące różnorodne funkcje (religijne, kulturowe, towarzyskie), które pozwalają ich członkom naprawdę poznać się, zżyć i złączyć we wspólnym przeżywaniu wiary, w modlitwie i działaniu. s.15
Duchowa przebudowa parafii i sprawa uczynienia z niej autentycznej wspólnoty to długi i trudny proces. Nie można tego osiągnąć w krótkim czasie, przecież chodzi tu o przemianę mentalności zarówno duchownych jak i świeckich. W prawidłowo rozumianej odnowie parafii nie chodzi tylko o poruszenie i zgromadzenie we wspólnocie niektórych, najbardziej aktywnych członków parafii. Nie chodzi jedynie o wytworzenie elit parafialnych. Chodzi zawsze o wszystkich ochrzczonych, którym chcemy pomóc w przeżywaniu ich powołania chrześcijańskiego, by mogli być uczniami Chrystusa dzisiaj - w dwudziestym wieku oraz by we wspólnocie z braćmi podjęli odpowiedzialność za Ewangelię w świecie. s.16
Żeby fachowo zabrać się do odnowy parafii, potrzeba, by w roku zwykłej pracy duszpasterskiej wyłonił się zespół - ekipa ludzi, którzy rozumieją potrzebę takiego działania i są gotowi poświęcić część swojego czasu i sił tej sprawie. […] Wspomniany zespół musi zacząć od analizy aktualnego stanu życia parafialnego. Pod przewodnictwem proboszcza zastanowić się nad sytuacją ludności parafii, nad jej składem osobowym, wiekowym, zawodowym, nad sytuacją religijno - moralną rodzin, nad ich udziałem w życiu sakramentalnym, dzietnością, troską o starych rodziców, przygotowaniem do małżeństwa, a także nad sytuacją ekonomiczno - społeczną i kulturalną w danej okolicy, nad tym, jakie są szczególne zagrożenia i szanse rozwoju w poszczególnych dziedzinach. Wiele danych na ten temat można wydobyć z kartoteki parafialnej. Można też posłużyć się metodą wyrywkowych ankiet i badań. Trzeba także wspólnie zastanowić się nad poszczególnymi dziedzinami pracy parafialnej - ocenić stopień jej zorganizowania i efektywność pracy. Mamy na uwadze duszpasterstwo dzieci i młodzieży (katecheza), duszpasterstwo chorych i ubogich, duszpasterstwo dorosłych, ludzi pracy i kultury, duszpasterstwo liturgiczne (ministranci, lektorzy, bielanki, schole), duszpasterstwo trzeźwości itp. Analiza tych wszystkich działów powinna doprowadzić do odkrycia zasadniczego problemu dla danej parafii oraz wypracowania projektu odnowy i dróg jego realizacji. Warto przy tym zapoznać się z istniejącymi już w Kościele projektami odnowy. s.20-21
Wiedząc, do czego dążymy, trzeba zrobić plan perspektywiczny działań na rok, dwa i lata następne. Założenia planu muszą być realne - nie za ambitne i nie minimalistyczne. Zasadniczo w ramach planu trzeba zaplanować pracę na każdy miesiąc i to bardzo szczegółowo: kto za co jest odpowiedzialny, kiedy dane działanie będzie podjęte, jak zorganizowane, o co w nim chodzi, do czego ono zmierza. Zazwyczaj zaczyna się od podzielenia parafii na mniejsze sektory duszpasterskie - rejony. W każdym rejonie powinien powstać zespół ludzi odpowiedzialnych za różne sprawy. […] Prócz tego powinien istnieć parafialny zespół koordynacyjny. […] Chodzi o to, by jak największej liczbie ludzi rozdać różne funkcje i obarczyć ich odpowiedzialnością. To ich wciąga, jednoczy i daje poczucie, że są potrzebni. Z każdego zadania trzeba się rozliczyć wobec wspólnoty. Ksiądz proboszcz coraz bardziej będzie czuł się koordynatorem wielu działań i inicjatyw. Nie będzie przez to mniej potrzebny, a okaże się jeszcze bardziej niezbędny. Atmosfera spotkań rejonowych i ogólnoparafialnych powinna być atmosferą głęboko ludzką i ożywiać więzy międzyludzkie, sprzyjać poznaniu się i zespoleniu parafian. s.21-22
Niestety nasze parafie ostygły w modlitwie. Rzadko gdzie wierni są uczeni modlitwy. A zapotrzebowanie na tę formę duchowości jest ogromne. s.23
Na dobrą sprawę w większych parafiach trzeba by prowadzić szkołę modlitwy nieustanną, dla coraz nowych ludzi. Gdyby kilkaset osób przeszło przez taką formację, zmieniłby się klimat Mszy św., nabożeństw i spotkań parafialnych. s.24
Jedne z najprostszych spotkań w rodzinie i parafii to spotkania biblijne. Krąg biblijny ludzi, którzy gromadzą się wokół Księgi, zapalają świecę i czytają Pismo Święte, modlą się w ciszy, śpiewają psalmy, dzielą się wzajemnie doświadczeniem wiary i swymi przeżyciami związanymi ze słowem Bożym, wszedł już na stałe do życia współczesnych wspólnot chrześcijańskich. s.28
Proboszcz ma być otwarty na inicjatywę i chęć współpracy wiernych. Ma im wychodzić naprzeciw, a gdy ich brak - pobudzać ich i inspirować. Ale też parafianie winni życzliwie, serdecznie przyjąć swego duszpasterza, próbować go zrozumieć i w czym tylko mogą - pomagać. Atmosfera nieżyczliwości, nieakceptacji, podejrzeń, pomówień nie tylko sparaliżuje duchowo kapłana, ale będzie też krzywdą wyrządzoną wspólnocie. s.34
Mimo bardzo braterskiego nastawienia ku ludziom i liczenia się z nimi proboszcz nie może zapomnieć, że na nim spoczywa odpowiedzialność za całość życia parafialnego. Nie mogą też o tym nie pamiętać wszyscy inni. s.35
W szczególny sposób jednoczy nas Eucharystia. Spełniamy w niej różne funkcje. Świeccy nie mogą zastąpić kapłanów w ich specyficznej funkcji konsekratorów i pierwszych ofiarników, ale też kapłani nie powinni i nie mogą zastępować świeckich w im właściwych funkcjach liturgicznych. s.37
Wydaje się, że parafia funkcjonuje nadal w swoim klerykalnym kształcie. Świeccy są w niej jakby obywatelami drugiej kategorii. W niewielu parafiach działają rady parafialne z prawdziwego zdarzenia. […] Nie została do końca przezwyciężona nieufność między klerem a laikatem. I chyba odwrotnie. Nie nauczyliśmy się jeszcze współpracować. Świeccy nie są jeszcze zaangażowani "na całego". Tylko szczególnie aktywne jednostki ratują honor laikatu. Większość stanowi dalej bierną masę. s.38
[…] Msza święta jest najlepszym sprawdzianem wiary i pobożności parafialnej. Wystarczy być na kilku Mszach i już dużo się wie o lokalnej wspólnocie - jaka ona naprawdę jest. s.40
Dziecko może zapomni kiedyś różne rzeczy. Ale chyba nie zapomni, jak rodzice się modlili, jak gorliwie uczestniczyli we Mszy, jak szli do Komunii świętej. Zostanie mu na całe życie to piękne wspomnienie i wzór. s.43
To prawda, że chrześcijaninem nikt się nie rodzi, ale staje się nim w długim procesie wychowania. To prawda, że przekazywanie wiary zawsze było sprawą niezmiernie trudną. Dlaczego tak nikłe są efekty tak wielkiego trudu? […] Jedną z przyczyn będzie na pewno laicka atmosfera wielu rodzin. Ich życie uformowane jest często według innego wzorca i innych niż chrześcijańskie wartości. […] Inną przyczyną jest wpływ środków masowego przekazu. Ofensywa ideologiczna nie zna kryzysu. […] I wreszcie sama katecheza nie zawsze jest najlepiej prowadzona. Mimo doskonalonego ciągle sposobu kształcenia katechetów, niewielu z nich reprezentuje właściwy poziom. s.44-45
Jednym z najważniejszych braków katechezy jest to, że nie potrafi ona wychowywać do przeżywania wspólnoty Kościoła, że nie włącza w życie parafialne. s.45-46
Koniecznie trzeba zachęcić do pójścia z opłatkiem w wigilię do sąsiadów. Różne grupy mogą obmyślać, jak pójść z opłatkiem, życzeniami i symbolicznymi prezentami do domów dziecka, domów starców, do szpitali, zakładów, które pracują w tym czasie, do izby wytrzeźwień, na posterunek policji. To mogą być niezapomniane spotkania dla obu stron. s.49
Niejednokrotnie tak się robi, że ludzie zbierają się gdzieś wspólnie, po odwiedzeniu poszczególnych rodzin. Jest okazja do poznania się i zbliżenia między sobą. Jest okazja do przeczytania fragmentu Pisma Świętego. W okresie kolędowym można się przełamać opłatkiem, zaśpiewać pieśń religijną. Ksiądz może poruszyć różne sprawy z życia parafialnego. Często trudno się ludziom rozstać. Zaczynają rozumieć, co to znaczy braterstwo chrześcijańskie. s.51
Gdy ludzie poczują się odpowiedzialni za to, jak jest w ich wspólnocie parafialnej, mają nieraz dużo propozycji i pomysłów. Chcą też włączyć się w prace różnych grup działających w parafii. Nie uda się tego osiągnąć inaczej, jak tylko w bliskim, serdecznym kontakcie. s.52
Sądzę, że trzeba iść w kierunku rekolekcji prowadzonych przy współudziale odpowiednio przygotowanych i animujących grup ludzi świeckich. Mogą oni pomóc poruszyć parafię. s.58
Osobiście najbardziej odpowiada mi forma rekolekcji prowadzonych metodą aktywną, dialogową w ramach Ruchu dla Lepszego Świata. Gdy spotyka się grupa ludzi różnych stanów, powołań i wieku, mamy autentyczne przeżycie Kościoła, który dzieli się swoim przeżyciem wiary, wzajemnie wzbogaca i mobilizuje. Zawsze doświadczamy szczególnego działania Ducha Świętego w takim zgromadzeniu. Nawiązują się więzy braterstwa i przyjaźni. […] Organizujemy sesje rekolekcyjne o modlitwie, o radach ewangelicznych, o dialogu i odnowie parafii. Są to prawdziwe ćwiczenia rekolekcyjne. Ich istotą jest praca w małych grupach, choć są i ćwiczenia wspólne. s.59
Od pewnego czasu prowadzę w swojej parafii Msze święte z katechezą. […] Po Mszy jest jeszcze możliwość porozmawiania w sali katechetycznej. Ta forma znalazła duże zrozumienie u ludzi. […] Są [one] adresowane do tych dorosłych, którzy jasno widzą swe braki i pragną je uzupełniać. s.61
Jedno z kryteriów odnowy parafii, formułowane przez Ruch dla Lepszego Świata, brzmi: Działalność duszpasterska powinna więc rozpocząć się od biednych, tych którzy są nośnikami nadziei, od tej olbrzymiej większości, która "nie wie", "nie może", "nie praktykuje", "nie odpowiada", "nie posiada". Jeżeli biedni nie są ewangelizowani, ewangelizacja i w konsekwencji plan działalności duszpasterskiej nie są autentyczne. [koniec cyt.] s. 79
Przepowiadanie nie ożywione osobowym przeżyciem głoszącego nie daje szansy odnowienia świadomości chrześcijańskiej wiernych. Wzorem jest tu żywy, autentyczny kerygmat apostolski, odpowiadający na zasadnicze egzystencjalne pytania słuchaczy. W większych parafiach mógłby się w to zaangażować jakiś zespół ewangelizacyjny czy misyjny i wykorzystać fakt, że z tej okazji zbiera się wielu ludzi, którzy niewiele wiedzą o istocie chrześcijaństwa albo traktują je tylko zwyczajowo i formalnie. s.84
Chrzest dziecka musi mieć swoją kontynuację w coraz bardziej świadomej i konsekwentnej wierze rodziców i chrzestnych, w wychowaniu religijnym oraz trosce wspólnoty parafialnej o rodzinę. s.85
Trzeba to [bierzmowanie] wykorzystać nie tylko dla budzenia świadomości, że się jest cząstką Kościoła i że utożsamia się z jego misją zbawczą, ale powinien to być moment uroczystego wejścia do konkretnej dorosłej wspólnoty wiernych. Stąd wydaje się, że najlepsze byłoby przygotowanie już w ramach podstawowej wspólnoty kościelnej. Bez utworzenia takich grup pojęcie Kościoła jako wspólnoty jest dla konkretnego wierzącego tylko jakąś abstrakcją. s.87
Sakrament małżeństwa tworzy podstawową tkankę Kościoła. Każda rodzina to Kościół domowy. Stąd znaczenie tego sakramentu. Jakie rodziny - taki Kościół. Tu wychowują się przyszli chrześcijanie. Tu wiara załamuje się lub zwycięża. s.90
Właściwym środowiskiem Eucharystii jest uformowana wspólnota. W jej sprawowaniu realizuje się i objawia Kościół - wspólnota uczniów Chrystusowych, zjednoczona we wzajemnej miłości i świadoma więzi braterstwa, jakie je łączą. Większość trudności z właściwym przeżywaniem Mszy świętej na tym polega, że tej wspólnoty nie umiemy stworzyć. Ludzie stojący przy tym samym ołtarzu nie mają kontaktu ze sobą. s.101
Jeżeli Kościół wybierze drogę nieustannej ewangelizacji, można rozsądnie przewidzieć, że po upływie dwudziestu do trzydziestu lat ma szansę stać się sumieniem świata, wspólnotą w wierze, nadziei i miłości. Byłby prawdopodobnie uboższy w struktury materialne, ale o wiele bardziej obecny w życiu codziennym ludzi. Ochrzczeni mieliby dużo większe poczucie przynależności do ludu Bożego i odpowiedzialności za zadania przed nim stojące. s.110
[…] działalność duszpasterska ma wartość wówczas, gdy tworzy wspólnoty życia dorosłych i że wszystkie problemy trzeba rozwiązywać widząc je w odniesieniu do wspólnoty wierzących. s.111
Jeśli natomiast byłoby to budowanie wspólnoty Kościoła organiczne (zaczynając od wspólnot podstawowych), stopniowe, ciągłe i metodyczne, to każdy w tej wspólnocie będzie mógł się odnaleźć. Ujawnią się charyzmaty poszczególnych ludzi uzupełniając się wzajemnie i w ten sposób powstanie prawdziwa wspólnota Kościoła parafialnego i diecezjalnego. s.112
Chrześcijanie zawsze żyli we wspólnotach. Pierwsze wspólnoty chrześcijańskie nazywały się gminami. Z nich stopniowo z biegiem wieków ukształtowały się parafie. s.114
Parafia jest dalej jednostką administracyjną, ale często nie jest już wspólnotą w sensie socjologicznym. W ogromnych parafiach miejskich do minimum sprowadzone zostały więzi międzyludzkie, nie objawia się w nich prawda o powszechnym braterstwie chrześcijan; ludzie nieraz po prostu nie znają się, a niekiedy nawet nie chcą mieć ze sobą wiele wspólnego. Do postaw dominujących trzeba zaliczyć izolacjonizm, pragnienie samowystarczalności, niechęć do tego, by ktoś się wtajemniczał w życie innych, anonimowość, obojętność. Tymi procesami dotknięta została również społeczność chrześcijańska. s.116
[…] duszpasterze bardziej myślący zauważają, że mamy bardzo dużo proponowanych czy nawet realizowanych akcji duszpasterskich, ale brak nam ogólnej wizji odnowionej parafii. s.120
M. Nowak: O nową wizję parafii. Warszawa 1993.