Romuald Rak: Parafia - wspólnota i parafia - instytucja

Aspekt pastoralny

Stanowisko, jakie w tej sprawie zajął ostatnio Paul Zulehner, znany nam wszystkim socjolog i pastoralista, w wygłoszonym przez siebie w dniu 3 III 1983 r. referacie w Wiedniu - jest co najmniej dziwne. Opowiedział się on całkowicie za "odpisaniem" z Kościoła wszystkich z dala stojących i nie angażujących się. Przynależność całego ludu do Kościoła jest, jak twierdzi Zulehner, historycznym wyjątkiem. Normalną sytuacją jest fakt, że do Kościoła należeli tylko ci, którzy otrzymali niejako polecenie, by być "solą ziemi". Bóg chce wprawdzie zbawienia wszystkich, może jednak dosięgnąć człowieka i poza Kościołem. Nie trzeba więc, by wszyscy ludzie byli chrześcijanami, by angażowali się w sposób pełny i przez całe swoje życie w Kościele. Ważne jest to, żeby istniały żywe wspólnoty kościelne. Kiedyś państwo wywierało nacisk, by wszyscy obywatele byli członkami Kościoła. Rezultatem tego nacisku był pewien rozwój socjokulturalnych, samych przez się zrozumiałych faktów. Należało się po prostu do Kościoła, chrzciło się dzieci itd., ale ludzie byli raczej pasywni, a wiele zależało od proboszcza. Teraz zaś rozluźniły się więzy między obywatelską a kościelną przynależnością do Kościoła. Przyszłość Kościoła tkwić będzie w "zaczynie" i "w soli ziemi". Nie chodzi więc o to, by Kościół za wszelką cenę chciał dojść do tych z dala od niego stojących chrześcijan, ale chodzi o to, by należący do Kościoła byli żywymi członkami wspólnoty, która w sposób radykalny chce żyć Ewangelią. s. 40-41

Jak wiemy, parafia w dzisiejszym znaczeniu powstała dopiero w drugim tysiącleciu historii Kościoła, i to na skutek dużego rozwoju miast. Przedtem biskup był owym "parochus", on też miał zawsze mniej lub bardziej uznawaną pieczę nad licznymi ośrodkami duszpasterskimi, na których czele stali prezbiterzy, zależni od panów świeckich. Sobór Trydencki zajął się zagadnieniem parafii i do tego stopnia podniósł jej znaczenie, że w okresie potrydenckim doszło do wykształcenia się tzw. parochizmu - nie bez wyraźnego poparcia przez gallikanizm czy józefinizm. s. 41

Tyle mniej więcej Rahner w swojej teologii parafii z lat poprzedzających jeszcze Sobór Watykański II i dyskusję socjologiczną na temat: Kościół - wspólnota czy Kościół ludowy. Z jego tez możemy przyjąć trzy myśli, które uzupełniają tezy Schillinga, a mianowicie: a) Wspólnota parafialna musi być kierowana tak przez biskupa, jak i proboszcza. Parafią trzeba kierować, a nie tylko jej przewodniczyć; b) Ten, który parafią kieruje, proboszcz, nie może obejmować swoją troską tylko elity - ludzi, którzy dobrowolnie i z osobistej decyzji wpiszą się do wspólnoty, ale musi dbać o wszystkich, zwłaszcza o chorych, o grzeszników, a nawet niekatolików. Sprzeciwiałoby się w ogóle idei pasterza, gdyby proboszcz chciał tych ludzi pominąć; c) Zauważamy też silne podkreślenie tego, co widzialne: instytucji i miejsca w sensie fizycznym. Za mało uwzględnia się, a nawet całkowicie pomija diecezję i kierowanie jej przez biskupa. Dla przypomnienia zobaczymy stanowisko, jakie zajął w tej sprawie Sobór Watykański II, który podkreślił szczególną rolę Kościoła, zwanego partykularnym, a którym nie jest parafia, lecz diecezja. Soborowi chodziło o to, by właśnie na bazie diecezji nastąpił rozwój Kościoła wspólnoty i budowanie nowych struktur. s. 43

Powstaje teraz pytanie, czy w związku z takimi możliwościami mamy zrezygnować z instytucji parafii ustabilizowanej i powrócić do niewykształconych jeszcze i niezorganizowanych wspólnot pierwszych wieków? Czy słuszne jest alternatywne postawienie sprawy: "Albo Kościół - wspólnota, albo Kościoła w ogóle nie będzie"? Tezy Klostermanna, Greinachera, Rahnera, są, jak się wydaje, wyrazem małej wiary. Jest prawdą, że parafia na Zachodzie przeżywa kryzys. To nie ulega wątpliwości. Ale czy parafia nie może się odnowić? Czy nie mogą powstać w krótkim czasie takie sytuacje, że parafia przeżyje swój renesans? s. 46-47

Stwierdziliśmy bowiem z Rahnerem (z pierwszego jego okresu zapatrywań na parafię), że nie ma poza parafią drugiego takiego miejsca w Kościele, w którym dokonywałyby się tak rozliczne i tak rozmaite spotkania wiernych z Chrystusem. s. 47

Wspólnota parafialna nie może być zbyt duża liczebnie i terytorialnie. Jej znakiem będzie zawsze gotowość do podziału na mniejsze części, na nowe wspólnoty i nowe komórki królestwa Bożego. Doskonałą pomocą dla wspólnoty i jej ducha będą małe grupy tak formalne, jak i nieformalne. Im więcej takich grup, tym większe będzie poczucie wspólnoty. W tym sensie wspomniany biskup Bonicelli nazywa parafię "wspólnotą wspólnot", podczas gdy ks. Piwowarski wskazuje na rodzinę, która wysuwa się na czoło w przekazywaniu tradycji religijnych młodszemu pokoleniu. Warunkiem pracy w małych grupach będzie zawsze ukierunkowanie ku całości: wspólnoty parafialnej, diecezji i Kościoła powszechnego. s. 48-49

R. Rak: Parafia - wspólnota i parafia - instytucja. Aspekt pastoralny. "Roczniki Teologiczno-Kanoniczne" R. 32: 1985 z. 6 s. 37-49.