[…] 95,4% respondentów deklaruje przynależność do organizacji religijnej (jak to jest ujęte w pytaniu kwestionariusza do Kościoła, wyznania, grupy religijnej czy wspólnoty). Spośród nich 98,3% respondentów podało Kościół rzymskokatolicki, większość pozostałych deklaruje przynależność do tradycji prawosławnej, luterańskiej innych wyznań chrześcijańskich. Mniejszości religijne mieszczą się w granicach 1,7%. Specjaliści szacują, (Urban, 1991), że faktycznie stanowią one w Polsce około 3% mieszkańców. Większość respondentów, bo 98,8% nigdy nie zmieniała wyznania, co jest wyrazem dziedziczenia religii. W kategorii młodzieży, jak to wskazują badania kierowane przez Janusza Mariańskiego (1998:125), przynależność do Kościoła rzymskokatolickiego deklaruje 89,5%. s.189
Wyniki te stwarzają okazję do ciekawej, jak się wydaje refleksji. Z jednej strony odsetek osób deklarujących, że Kościół jest im bardzo bliski przewyższa odsetek tych, których, biorąc pod uwagę różne kryteria, można przypisać do kategorii głęboko wierzących czy też bardzo religijnych: - jak jest to ujęte w tych badaniach. Może to sugerować, że jest wiele czynników, nie tylko bezpośrednio religijnych, które powodują, że w Polsce Kościół postrzegany jest jako instytucja bardzo bliska, […]. s.189-190
Nie jest zaskoczeniem, że, jak we wszystkich w zasadzie badaniach z wcześniejszych lat, społeczeństwo polskie postrzega siebie jako religijne, zaś uświadamiana a-religijność bądź nie-religijność należy do rzadkości. Za w ogóle niereligijne, uważa się 2,3% ogółu respondentów, zaś łącznie na skali pozycje 1-3, których wybory można uznać za deklaracje a-religijności i religijności na niskim poziomie, mieści się poniżej 10% całej próby (9,8%). s.190
Polacy dalej postrzegają siebie jako religijnych, a Kościół, do którego należą, postrzegają jako bliski sobie. Poglądy na religię swego najbliższego środowiska oceniają jako zbliżone do własnych, ponieważ zdecydowana większość, 64,9% twierdzi, iż nikt z najbliższych przyjaciół nie różni się od respondentów w kwestii przekonań religijnych, a tylko 1,9% - że wszyscy się różnią. Tak swe najbliższe otoczenie, jako zdecydowanie różniące się od samych respondentów, mogą postrzegać albo osoby należące do mniejszości religijnych, albo też niewierzące, a także te, które własną religijność uważają za najbardziej intensywną. s.195
[…] w Polsce niezwykle rzadko, głównie w rodzinach i grupach o pogłębionej religijności, dyskutuje się kwestie religijne i moralne w sensie aspektu doktrynalnego. Ludzie nie rozmawiają o zbawieniu, o tym, co będzie po śmierci, zgodnie lub niezgodnie z nauką Kościoła, a tym bardziej nie rozmawiają o tym, jak należy rozumieć istotę Boga lub tym podobnych kwestiach. komentują jednak bieżące wydarzenia, w tym wiążące się z religią. Uczestniczą w mszach i komentują kazania. Dzieci dorosłych chodzą na lekcje religii, przystępują do I komunii i do bierzmowania, a młodzież sama w takich lekcjach uczestniczy bądź pamięta je jeszcze bardzo dobrze, chodzą na lekcje przedmałżeńskie i rekolekcje, przyjmują księdza po kolędzie - aktywność ta stwarza okazje do różnego rodzaju kontaktów z przedstawicielami Kościoła, a także do dyskusji i komentarzy w gronie zaprzyjaźnionego laikatu. s.196
Przypomnijmy, na zakończenie tych rozważań, że zdecydowana większość Polaków uważa się za osoby religijne i przynależące do Kościoła. Ponad 60% osób uważa się zdecydowanie za osoby intensywnie religijne, czemu odpowiada umieszczenie się na skali w pozycjach 5-7, zaś nieco ponad 12% za osoby bardzo religijne. Odsetek osób niereligijnych lub indyferentnych nie przekracza 10%. Odpowiada temu wizerunkowi także przynależność. Do instytucji religijnych nie przynależy niepełne 5% ogółu, pozostali zaś w różnym stopniu uznają własny Kościół za mniej lub bardziej bliski, przy czym odsetek tych, którzy tej bliskości nie doświadczają (spośród przynależących) znów nie przekracza 10%. s.200
I. Borowik: Zróżnicowanie globalnych postaw wobec religii w społeczeństwie polskim. W: Katolicyzm polski na przełomie wieków. Mity, rzeczywistość, obawy, nadzieje. Red. J. Baniak. Poznań 2001 s. 187-202.