Według poglądu prezentowanego przez tę książkę, Kościół dzisiejszy bardziej potrzebuje żywych wspólnot chrześcijańskich niż nowych instytucji czy programów. Gdy się patrzy z tej perspektywy, podstawowe problemy leżą w dziedzinie dobrowolnej organizacji społecznej i w tym, co można by nazwać "dynamiką środowiska". s.10
Zatem, aby zrozumieć, dlaczego głównym celem wysiłków pastoralnych w dzisiejszym Kościele musi być budowanie wspólnot, które umożliwią ludziom prowadzenie życia chrześcijańskiego, należy podkreślić znaczenie trzech zasad:
Dla wielu ludzi w dzisiejszym Kościele jedynym prawdziwym chrześcijańskim środowiskiem, jakiego doświadczyli w swoim życiu, była chrześcijańska rodzina (chociaż wielu nawet tego nie doświadczyło). Są rodziny, w których nadal rodzice rozmawiają między sobą i z dziećmi o Chrystusie i o tym, że należy Go naśladować i że jest to ważne. […] Takie rodziny spotyka się jednak coraz rzadziej. Nawet probostwa czy zakony w takim znaczeniu nie są chrześcijańskimi środowiskami […]. s.32
W wypadku chrześcijaństwa instytucje muszą być widziane jako wtórne, gdyż najważniejszą rzeczą, która przemienia ludzi (czyli sprawia, że stają się oni chrześcijanami, czynią postępy lub też cofają się jako chrześcijanie), jest oddziaływanie środowiska, wolna interakcja pomiędzy ludźmi, która promuje lub osłabia chrześcijaństwo. Instytucje są skuteczne tylko wtedy, gdy stwarzają lub wspierają takie środowiska - lub kiedy opierają się na środowiskach […]. s.39
Drugie podejście pastoralne akcentuje tworzenie wspólnot chrześcijańskich. Oznaczałoby to powrót do strategii, która w pierwotnym Kościele (i wielu innych grupach religijnych na przestrzeni wieków) okazała się tak skuteczna. Prawdziwa wspólnota chrześcijańska […] musiałaby mieć zdolność stworzenia środowiska, w którym ludzie mogliby prowadzić życie prawdziwie chrześcijańskie. Gdyby ludzie mogli znaleźć żywą chrześcijańską wspólnotę, mieliby siłę jako chrześcijanie, aby wywierać wpływ na społeczeństwo (a nie po prostu ulegać mu). s.45
Teoretycznie parafia jest podstawową wspólnotą chrześcijańską. Z założenia winna ona być najmniejszą jednostką pastoralną w Kościele, miejscem, w którym normalnie człowiek mógłby znaleźć pokarm dla swojego życia chrześcijańskiego. A jednak jest oczywiste, że większość parafii - takich, jakimi je znamy - tej funkcji nie spełnia, częściowo z powodu swoich rozmiarów, częściowo z powodu swej struktury. s.47
Różnica pomiędzy taką wspólnotą a podstawową wspólnotą chrześcijańską wyżej opisanego typu, polega na tym, że podstawowa wspólnota chrześcijańska jest zorganizowana. Wspólnota podstawowa jest przede wszystkim środowiskiem, ale posiada również wystarczającą strukturę organizacyjną, aby móc funkcjonować. […]. Inaczej mówiąc, podstawowa wspólnota chrześcijańska jest zarówno środowiskiem, jak i instytucją, nie zaś - jak wspólnota nieformalna - tylko środowiskiem. Instytucja jest tu czymś, co wyrasta z dynamiki wspólnoty, a nie czymś, w czym ludzie muszą uczestniczyć, niezależnie od tego, czy tego chcą czy nie. Tak środowisko, jak i instytucja nie istnieją jedno bez drugiego, ale wzajemnie się wspierają. s.57-58
Wspólnota podstawowa jest bardziej podobna do organizmu. Posiada pewien stopień organizacji. Może funkcjonować jako organiczna całość. Może działać. Co więcej, z przynależnością do niej wiąże się pewien stopień zobowiązania. Ci, którzy do niej należą, uczestniczą w jej życiu regularnie, a nie tylko wtedy, gdy mają na to ochotę. s.59
Powszechnie spotykane podejście akcentujące życie rodzinne jest równoznaczne z zaleceniem, aby rodziny były wspólnotami chrześcijańskimi. Ponieważ w społeczeństwie nie ma żadnego czynnika wzmacniającego zwartość rodziny, funkcję tę musi spełnić życie rodzinne. Jeśli jednak rodzina należy do szerszej wspólnoty, może liczyć na wsparcie ze strony tej wspólnoty, dzięki któremu może z powodzeniem prowadzić stabilne życie rodzinne. s.65
Podstawowa wspólnota chrześcijańska jest środowiskiem chrześcijańskim, które może zaspokoić podstawowe potrzeby jego członków w zakresie życia chrześcijańskiego. Jako taka jest najmniejszą samowystarczalną jednostką życia chrześcijańskiego. W niej członkowie odnajdują źródło, z którego mogą regularnie czerpać wszystko, co jest im potrzebne do prowadzenia życia chrześcijańskiego. s.68-69
Grupa musi być dostatecznie duża, aby mogło w niej istnieć przywództwo, które byłoby w stanie sprostać potrzebom wspólnoty i wspierać działania zmierzające do ich zaspokojenia. Rzadko się zdarza, aby wspólnota licząca poniżej 40 osób, była do tego zdolna. s.72
W ramach dużej wspólnoty musi istnieć coś takiego jak podstawowe jednostki pastoralne. Muszą one być na tyle małe, aby każdy człowiek w takiej jednostce mógł się czuć dostatecznie związany ze wspólnotą jako całością. Wydaje się, że jest kilka czynników determinujących wielkość takiej jednostki. Pewne podstawowe jednostki pastoralne wydają się mieć trudności, gdy liczba ich członków przekroczy 100. Inne wydają się dobrze funkcjonować licząc ponad 1000 osób. Według mojego osobistego zdania, normalnie taka jednostka winna liczyć poniżej 500 osób. s.73
Oprócz wspólnego spotkania podstawowej jednostki pastoralnej, chrześcijańska wspólnota musi mieć małe grupy, w których ludzie mogliby nawiązywać podstawowe relacje osobowe z innymi członkami wspólnoty i zaspokajać swoje potrzeby. Wspólnota, która usiłuje istnieć dzięki tylko jednemu dużemu spotkaniu, nie będzie w stanie osiągnąć ożywionego życia wspólnotowego. s.76-77
Chrześcijańska wspólnota podstawowa jest otwarta na wszystkich w określonym rejonie, którzy pragną być chrześcijanami, i pragnie zaspokajać ich potrzeby jako chrześcijan. s.78
[…] chrześcijaństwo - jeśli ma się ostać we współczesnym świecie - musi dokonać dużej zmiany swoich struktur. Obecny system parafialny nie jest w stanie sprostać zadaniom, jakie musi wypełniać. Musi więc być zastąpiony przez wiele chrześcijańskich wspólnot podstawowych. s.81
Punktem wyjścia przy takim podejściu musi być uznanie faktu, że parafia potrzebuje mniejszych "podwspólnot" i że winny być one uważane za integralną część życia parafii. Proces ten powinien polegać na budowaniu wspólnot w sposób organiczny, a więc nie przez wyznaczanie ludzi, którzy mają tworzyć wspólnotę, ale przez ochranianie i pielęgnowanie zaczątków wspólnoty wśród grupy ludzi - zachęcanie i prowadzenie ich dojrzewania w kierunku chrześcijańskiej wspólnoty podstawowej. s.83
Nie sposób jednak przecenić ogromu pracy, który trzeba włożyć, aby całemu Kościołowi katolickiemu nadać kształt chrześcijańskich wspólnot podstawowych. Zmiana ta jest rewolucyjna, chociaż można jej dokonać jedynie na drodze ewolucyjnej. Zanim to jednak się stanie, musi nastąpić wielka przemiana w mentalności Kościoła i jego przywódców. s.85
Jeśli w życiu osób, które mają zostać członkami wspólnoty, nie zostaną położone odpowiednie fundamenty, życie wspólnoty na tym ucierpi. Potrzeba zdrowego katechumenatu, procesu wtajemniczenia chrześcijańskiego. Musi też mieć miejsce systematyczne, solidne nauczanie dla tych, którzy są już członkami wspólnoty. s.106
Można jeszcze w inny sposób sformułować zasadniczą tezę tego rozdziału. Wspólnoty nie powstają przez skoncentrowanie uwagi na tworzeniu wspólnoty. Nie tworzą się też przez nakłanianie ludzi do oddania się wspólnocie jako takiej. Są one, jeśli można się tak wyrazić, "produktem ubocznym". Powstają jako wynik poświęcenia się czemuś, co jest dla pewnych ludzi wspólne. s.108-109
[…] dla efektywnej odnowy Kościoła potrzeba czegoś więcej niż tylko zmian instytucjonalnych. Pierwszorzędną potrzebą jest nauczenie się wykorzystywania sił środowiskowych i tworzenia środowisk w Kościele. s.148
Kiedy w wyniku działania jakiegoś ruchu powstaje grupa zalążkowa, złożona z ludzi oddanych sobie nawzajem i chrześcijaństwu w nowy sposób, ta właśnie grupa ludzi może stać się podstawą tworzenia chrześcijańskiej wspólnoty podstawowej. s.160
[…] wiele z trudności powodowanych przez ruchy można rozwiązać poprzez istnienie właściwie funkcjonujących chrześcijańskich wspólnot podstawowych. s.167
Co więcej, innym skutkiem braku właściwie funkcjonujących chrześcijańskich wspólnot podstawowych jest tendencja do tworzenia wspólnot "specjalistycznych" bez wyczucia zrównoważenia wszystkich aspektów. s.167
Tworzenie chrześcijańskich wspólnot podstawowych, otwartych na zmiany i na ruchy, a jednocześnie zabezpieczających podstawowy poziom życia wspólnotowego, bardzo przyczyniłoby się do ustabilizowania życia we współczesnym Kościele. s.168
Proces ten musi się rozpocząć od położenia nacisku na tworzenie wspólnoty, a nie na programy czy akcje. Jeśli zależy nam na tworzeniu wspólnot, które umożliwią danemu człowiekowi prowadzenie życia chrześcijańskiego, to na początku rzeczywiście powinniśmy mieć taką wspólnotę. Nie można rozpoczynać od tworzenia struktur, programów i spodziewać się, że w wyniku tego ostatecznie pojawi się wspólnota. s.178
Odnowa Kościoła musi odbywać się na zasadzie organicznego wzrostu. Środowiska i wspólnoty rosną i rozwijają się, nie są "opracowywane" czy też prawnie ustanawiane. Tworzenie wspólnot wymaga czasu, a początki bywają najtrudniejsze. s.180
S. B. Clark: Budowanie wspólnot chrześcijańskich. Strategia odnowy Kościoła. Wrocław, Kraków 1994.