Pouczające jest przypomnienie wysiłków Ojców IV i V wieku, pragnących zapobiec fatalnemu upadkowi. To oni byli pierwszymi, którzy dostrzegali pewne oznaki słabości, nietylko w odkładaniu przyjęcia chrztu przez dorosłych, ale także w słabości kapłanów ulegających pokusie dopuszczenia do chrztu osób, które utrzymywały, że posiadają wiarę, choć życie ich nie było chrześcijańskie. Wobec tych nadużyć Ojcowie nie wahają się przypomnieć tradycyjnej doktryny, według której sakrament przynosi zbawienie tylko tym, którzy mają wiarę i żyją zgodnie z nią. s.64
Nie otrzymawszy głębokiej ewangelizacji kandydaci nie są gotowi "słuchać Słowa". Nie są prawdziwie nawróceni. Wstępują do Kościoła, który pojmują jako zwykłą instytucję, od której oczekują jedynie jakichś czysto ludzkich korzyści. Nie znają samej zasady jego istnienia, którą jest jedność w wierze, i z powodu której tylko ci mogą mieć przystęp do niego, którzy wierzą w Chrystusa. s.81
Tymczasem już w 1971 roku w Ogólnej Instrukcji Katechetycznej (Directorium Catechisticum Generale) wydanej przez Kongregację do Spraw Duchowieństwa, po raz pierwszy w oficjalnym dokumencie Kościoła, znalazło się, obok znaczenia ścisłego, dotyczącego ludzi jeszcze nie ochrzczonych, także pojęcie szersze katechumenatu obejmującego dorosłych ochrzczonych, którzy "wymagają jeszcze pełniejszego i dokładniejszego wprowadzenia w chrześcijaństwo". s.101
M. Dujarier: Krótka historia katechumenatu. Poznań 1990.