Bohdan Cywiński: Myśli o polskim duszpasterstwie

Podejrzewam, że dawniej było tak: pojmowana bardziej formalnie i realizowana w daleko łatwiejszych i bardziej stabilnych warunkach społecznych działalność duszpasterska rodziła mniej kwestii spornych. Niektóre trudności i niedostatki nie były w ogóle uświadamiane. Metody, ustalone przez doświadczenie całych pokoleń księży, przyjmowane były w praktyce bez zastrzeżeń i dyskusji - dyskusjom podwładnych z szefami nie sprzyjało zresztą wyjątkowo silne poczucie hierarchii autorytetów cechujące dawne środowisko klerykalne. Wynikał stąd zapewne daleko posunięty uniformizm metod pastoralnych, łatwiejszy i na bliską metę nieszkodliwy w stabilnych, rdzennie na ogół katolickich i z pozoru jednakowych środowiskach duszpasterskich. s.694

Gwałtowność i różnorodność przemian cywilizacyjnych i socjalnych uświadomiła jednocześnie znacznej liczbie duszpasterzy pluralizm lokalnych środowisk pastoralnych i nieskuteczność dotychczasowych środków działania. Nowocześniejsza formacja skłania ich do baczniejszej analizy warunków pracy i do szukania metod nowych i skuteczniejszych. s. 694

Potrzebna jest zarówno działalność masowa, jak i kontakty indywidualne, a rozsądne proporcje obu form może określać tylko konkret jakiejś mikrosytuacji pastoralnej. Wszelkie natomiast próby obdarzania którejś z nich "priorytetem w ogóle" wydają mi się nonsensem, wydumanym z dala od rzeczywistości. s. 696

Jako pierwszą z tych cech wymieniłbym ukierunkowanie działania na osobę ludzką, swoisty personalizm duszpasterski. Postulat tego personalizmu wiąże się z problemem, o który ocierała się wymieniana przed chwilą alternatywa masowości i elitaryzmu. Chodzi o to, kto jawi się w świadomości duszpasterza, jako przedmiot, czy raczej adresat jego działania. Myślę, że świadome sytuowanie w tym miejscu osoby ludzkiej wraz z jej potrzebami indywidualnymi, szczegółowymi i z potrzebami typowymi dla szerszego środowiska, czy wręcz dla wszystkich ludzi, stanowi obronę przed deformacją duszpasterstwa zarówno w kierunku masowości, jak i w kierunku indywidualizmu. Z kolei ujęcie tej osoby w jej naturalnym związku z otoczeniem stanowi punkt wyjścia dla tworzenia wspólnoty religijnej, która przecież w zasadzie powinna powstawać drogą sakralizacji naturalnych wspólnot ludzkich. s.699

Pierwszym z nich [postulatów] jest dążenie do wzbogacenia treści przekazu duszpasterskiego, który odpowiadając na potrzeby odbiorcy ma mu prezentować chrześcijaństwo niczym nie zubożone, a więc jednocześnie kształtować poglądy religijne i podbudowywać je elementami wiedzy religijnej, proponować rytm praktyk religijnych, zachęcać do ich spełniania i poprzez nie pomagać w rozwoju życia wewnętrznego, uświadamiać ewangeliczne normy postępowania i ułatwiać ich aplikację do konkretnych sytuacji życiowych, wreszcie tworzyć wspólnoty religijne, spajać je wewnętrznie i pogłębiać w nich poczucie przynależności i więzi z Kościołem zarówno lokalnym jak i powszechnym. s.701

Postulat właściwego ukształtowania poglądów religijnych wydaje mi się bodaj najtrudniejszy do zrealizowania. […] Nie można bowiem wyobrazić sobie rzeczywistej odnowy polskiego katolicyzmu bez zaszczepienia wszystkim jego wyznawcom choćby podstaw całościowej wizji chrześcijaństwa i miejsca i powołania człowieka w dziele zbawienia świata. Co więcej, nie chodzi tu tylko o przekazanie pewnych informacji religijnych, ale o ich interioryzację w świadomości ogółu wyznawców. s.711

Poczucie przynależności i więzi z Kościołem należy - podobnie jak i praktyki - do stosunkowo mocnych stron naszej tradycyjnej religijności. Niemniej i w tej dziedzinie jest wiele do zrobienia. Konieczna jest przede wszystkim zmiana modelu tej przynależności, która musi być nie tylko odważnie deklaratywna, ale także aktywna i skłonna do przyjmowania współodpowiedzialności. Wiąże się to z upowszechnieniem współczesnego pojmowania Kościoła jako przede wszystkim wspólnoty Ludu Bożego. Zagadnieniem centralnym jest tu odnowa wspólnoty parafialnej. Istotną pomocą i poniekąd punktem wyjścia jest wspólnotowy charakter odnowionej liturgii, która niewątpliwie może stworzyć i podtrzymywać klimat więzi duchowo-religijnej, a nie tylko socjologicznej w ramach parafii. Więzy wspólnoty liturgicznej nie pomnożone jednak doświadczeniami współdziałania i współodpowiedzialności na innych płaszczyznach nie wystarczą, co więcej: brak życiowego potwierdzenia łączności międzyludzkiej po jakimś czasie musi osłabić i sformalizować dynamiczną dziś, bo świeżo odkrytą świadomość wspólnoty przed ołtarzem. […] Ważnym uzupełnieniem tej pracy jest stworzenie świeckim możliwości współudziału w decyzjach dotyczących instytucji parafialnych - choćby w postaci powołania i poważnego traktowania rad parafialnych. s.712-713

[…] w duszpasterstwie powinny znaleźć się formy pomocy w odnajdywaniu przez ludzi świeckich swego istotnego powołania - zarówno na gruncie sytuacji i aspiracji życia rodzinnego, jak zawodowego czy społecznego. Wyobrażam je sobie, jako coś zbliżonego do rekolekcji kierowanych do niewielkich i homogenicznych grup środowiskowych czy pokoleniowych. s.715

Koncepcja apostolstwa jako dawania świadectwa wskazuje, że z natury rzeczy apostolstwo realizuje się poprzez całokształt ludzkiego postępowania, które wszystkimi swymi elementami świadczy o czymś - o dobru lub o złu. Dlatego też można mówić jedynie o apostolskim znaczeniu postaw chrześcijanina, o ich wartości apostolskiej - ale chyba nie o czynności apostolstwa wymienianej obok na przykład praktyk religijnych czy zachowań moralnych. s.716

Sprawą otwartą i z punktu widzenia dotychczasowych doświadczeń brzmiącą dość teoretycznie jest uznanie pastoralnej wartości innych form zaangażowania świeckich w bezpośrednią pomoc duszpasterską. Punktem wyjścia tej koncepcji są stwierdzenia istotnej i poważnej roli formacyjnej, jaką dla całokształtu życia religijnego odgrywa środowisko rodzinne, a także mała nieformalna grupa przyjaciół. Wychowawczo-religijne funkcje dobrej rodziny nie są dla nikogo odkryciem - rola matki jako pierwszego nauczyciela religii jest często wykorzystywana jako motyw kaznodziejski. Rzecz w tym, że nie jest dostatecznie wykorzystywana w działaniu pastoralnym, które - jak się zdaje - nie dysponuje jeszcze sprecyzowanymi koncepcjami w tej dziedzinie. Współczesny masowy skok cywilizacyjny z jednej strony, a aspiracje rozwojowe duszpasterstwa rodzin z drugiej, mogłyby jednak doprowadzić do postawienia rodzinom chrześcijańskim znacznie bardziej konkretnych i stanowczych zadań formacyjnych w kształtowaniu religijności dziecka, niż było to dotychczas. s.725-726

B. Cywiński: Myśli o polskim duszpasterstwie. „Znak” R. 23: 1971 nr 204 (6) s. 689-732.