Trzeba sobie jednak uświadomić (choć dla wielu duszpasterzy może to być dość bolesne), że coraz częściej własna parafia to nie ta, w której mieszkamy, ale ta, w której - najogólniej rzecz ujmując - czujemy się dobrze, której styl duszpasterskiego działania odpowiada nam, której oferta wydaje się nam najciekawsza. Motywacji wyboru parafii nie można oczywiście sprowadzić jedynie do kwestii subiektywnych, estetycznych upodobań. Chodzi tutaj o wiele bardziej o poszukiwanie takiej wspólnoty, takiej liturgii i takiego kościoła, które zaspokoją rzeczywiste potrzeby duchowe, których to własna, terytorialna parafia z różnych względów nie zaspokaja, często po prostu dlatego, że nie może. s.73
Reakcje zachowawcze wyrastają z modelu parafii, który nazwałbym administracyjno-egzekucyjnym. Dominuje w nim przekonanie, że parafia opiera się na zobowiązaniach, które wierni "winni" są parafii. Taka perspektywa "usypia" oczywiście dynamizm pastoralny, a winą za niewielką skuteczność duszpasterstwa i niemrawość parafialnego życia obarcza się przede wszystkim wiernych. reakcja, którą nazwałem marketingową, wyrasta z modelu ewangelizacyjno-ofensywnego, w którym to parafia zabiega o wiernych, rozbudowując i urozmaicając pastoralną ofertę. Przy czym nie chodzi tutaj o żadną kokieterię, lecz o ciągłe poszukiwanie nowych form dla wyrażania Ewangelii, nie zaniedbując oczywiście starych. Model administracyjny jest o wiele łatwiejszy do zrealizowania i wymaga mniejszego nakładu pracy. s.74
Obserwując zanik więzi młodzieży z rodzimą parafią, w wielu diecezjach wprowadza się obecnie przygotowanie do sakramentu bierzmowania w ramach katechezy parafialnej. Trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, czy przygotowanie to owocuje nawiązaniem trwałego związku z własną parafią i zaangażowaniem się w jej życie. s.74
[Parafia] ma nie tylko wymiar terytorialny, ale także wspólnotowy i nadprzyrodzony, bo jest częścią Kościoła, w którym realizuje się zbawcze dzieło Chrystusa. Nie można jednak zaprzeczyć, że parafia jest także strukturą - nazwijmy to - strategiczną, w której realizuje się kościelna praxis. A spoglądając na nią z perspektywy świata, trzeba powiedzieć, że wobec tegoż świata odgrywa rolę propagandowo-reklamową. To prawda, że w określeniu parafii najistotniejszą rolę odgrywają takie pojęcia jak wiara, kult czy wspólnota, nie da się chyba dzisiaj w opisie parafialnej dynamiki zupełnie uciec od kategorii rynkowych. s.77
Czy da się utrzymać wciąż pokutujący w kościelnej rzeczywistości model, że w każdej parafii winny być wszystkie bez mała możliwe ruchy, grupy, wspólnoty, stowarzyszenia i duchowe tradycje? Zdaję sobie sprawę, iż natychmiast padnie tutaj kontrargument mówiący o zależności między religijnością wiernych a geograficzną bliskością kościoła. Owszem, zależność taka istnieje, jest ona jednak typowa dla religijności typu tradycyjnego, dziedziczonego. Że z erozją takiej zależności mamy dzisiaj do czynienia, widać choćby na przykładzie społeczności wiejskich. s.77
Po minionym systemie odziedziczyliśmy mentalność rejonizacji i przyzwyczajenie, że wciąż ktoś myśli i wybiera za nas. Zabrzmi to może dość paradoksalnie, ale mentalność ta lepiej chyba korespondowała z administracyjno-egzekucyjną wizją parafii niż współczesny wolnorynkowy liberalizm (czy nie tutaj mają swoje źródło swoiste "tęsknoty" za minioną epoką ujawniające się w niektórych kościelnych środowiskach?). Strategia administracyjno-egzekucyjna musi ustąpić miejsca strategii ewangelizacyjno-ofensywnej, którą wręcz wymusza sytuacja wolnorynkowego pluralizmu, a która bliższa jest przecież samej Ewangelii. s.78-79
A. Draguła: Między osiedlowym sklepem a supermarketem. Parafia w czasach wolnego rynku. „Więź” R. 45: 2003 nr 5(535) s. 71-79.