Kształcenie religijne rodziców - katechumenat dorosłych. Permanentnej edukacji w dziedzinach świeckich, humanistycznych musi towarzyszyć minimum kształcenia rodziców chrześcijańskich w wierze, które nie obejdzie się bez pewnego wprowadzenia w klimat życia z wiary. Dopiero jeżeli dokonamy tej syntezy wiary i życia z wiary, rodzice będą w stanie w kręgu rodzinnym podejmować bez bojaźni pytania stawiane przez ich dzieci, przez dorastającą młodzież. Gołosłowne upomnienia i zachęty niewiele tu znaczą. Ośrodki parafialne będą musiały oprócz regularnego przepowiadania, a być może właśnie w nawiązaniu do działalności kaznodziejskiej, urządzać kręgi czy wieczory kształceniowe, dyskusyjne na tematy teologiczno-religijne, związane z formowaniem dzieci. s.172
Parafia tworzyła dzięki przeżywającej kategorii zamieszkania niemal w całości świat zamknięty, samowystarczalny, zabarwiony prawie jednolitymi zapatrywaniami, scementowany więzami bliskości, znajomości - podobnie jak w rodzinie, w grupie sąsiedzkiej lub koleżeńskiej. Przeważały w tym świecie parafialnym ustalone wzory postępowania, uznane wartości moralne, które mało kto ważył się kwestionować publicznie. s.39
Wobec mechanizmu tzw. systemów wtórnych, form zinstytucjonalizowanych, które swymi przegrodami utrudniają komunikację duchową między człowiekiem a człowiekiem, w nadprzyrodzoności, w religijnych wymiarach parafii musimy budować duchowe przystanie, ojcowizny swojskości. Cywilizacja techniczna potrzebuje mnóstwa zażyłych wspólnot, które osłoniłoby jednostkę przed zaborczością samotnego tłumu. s.239
Na niektórych kontynentach lub w niektórych krajach zauważamy obecnie ogromne zafascynowanie małą wspólnotą, zazwyczaj wspólnotą kościelną, w której człowiek w przeciwieństwie do terytorialnie opisanej diecezji lub parafii, poszukuje atrakcji, a nawet przygody w przeżyciach związanych z egzystencjalnym doświadczeniem bliskości małej grupy. […] W parafiach, a nawet obok parafii, zawiązują się wspólnoty w wąskim, kilkuosobowym gronie, z dala od "samotnego tłumu", tak charakterystycznego dla społeczeństwa industrialnego, pojedynczy chrześcijanin mógł odnajdywać siebie, by odkrywając możliwości akceptacji własnej osoby, jej rozwoju, spełnienia swego "ja", mógł dotrzeć do tego, co jest nazywane świadomym przeżywaniem chrześcijaństwa. s.59-60
Tymczasem duszpasterstwo funkcjonalne nawiązuje do odmienionego horyzontu człowieka, odmienionego przez zawód, specjalizację, wiedzę fachową. Terytorialne duszpasterstwo jest pewnym przeciwieństwem, gdyż nawiązuje do zamieszkania. Przed rewolucją techniczną człowiek - wykonując swe zajęcia, swe funkcje - nie potrzebował opuszczać terytorium gminy administracyjnej i parafialnej. Zatrzymywał się w zasięgu parafii, w jej promieniowaniu też pracował i wypoczywał. s.251
Otóż jak powiedziano - dawne społeczeństwo było w dużej mierze jednorodne, homogenne. Nie było tylu czynników różnicujących usposobienia ludzkie. Stąd też mógł wystarczać jeden rodzaj duszpasterstwa ogólnego - jeden typ czyniący jakby zadość potrzebom wszystkich. s.252